Mijas to właściwie dwa różne adresy pod jedną nazwą. Wyżej, czterysta metrów nad morzem, leży pueblo: biała wioska z osiołkami-taksówkami, uliczkami na jednego pieszego i punktem widokowym, z którego w pogodny dzień widać całą zatokę aż po Gibraltar. Niżej rozciąga się Mijas Costa z La Calą — pas nadmorski z niską zabudową, polami golfowymi i nowymi osiedlami, wyraźnie spokojniejszy niż sąsiednia Fuengirola. Klienci zwykle przyjeżdżają zobaczyć jedno, a kupują w drugim; ja pokazuję oba, bo dopiero razem wyjaśniają, dlaczego ta gmina od lat rośnie najszybciej w środkowej części wybrzeża.
Środek Costa del Sol i chyba najlepszy kompromis komunikacyjny na wybrzeżu: 25 minut na lotnisko, 20 do Marbelli, 10 do Fuengiroli, gdzie kończy się linia kolejki podmiejskiej. Autostrada A-7 przecina gminę, więc autem wszędzie jest blisko, a w La Cali sporo spraw da się załatwić pieszo. Do pueblo jedzie się serpentyną — piętnaście minut w górę i nagle jest się w innym świecie. Zimą warto pamiętać, że na górze jest o kilka stopni chłodniej i wieczorami naprawdę się to czuje.
La Cala de Mijas z sennej wioski rybackiej wyrosła na samowystarczalne miasteczko: targ we wtorki, supermarkety, przychodnia, siłownie, kilkadziesiąt restauracji przy plaży i sporo miejsc otwartych także w styczniu. Społeczność jest bardzo międzynarodowa — Brytyjczycy, Skandynawowie, coraz więcej Polaków — a rytm dnia spokojniejszy niż w miastach obok. W pueblo życie kręci się wokół placu i turystów, którzy zjeżdżają autokarami na kilka godzin; po ich odjeździe o siódmej wieczorem wioska należy do mieszkańców. To jeden z moich ulubionych momentów na całym wybrzeżu.
W gminie działają szkoły publiczne, a szkoły międzynarodowe są w sąsiedztwie — fińska i norweska w Fuengiroli, brytyjskie i IB w Marbelli, wszystkie w zasięgu 15–25 minut. Przychodnie są na miejscu, w La Cali i w Las Lagunas. Publiczny szpital Costa del Sol stoi przy autostradzie po drodze do Marbelli, prywatny Quirónsalud w Fuengiroli — kwadrans w jedną albo drugą stronę. Dla rodzin z dziećmi ta gmina bywa rozwiązaniem kompromisowym: dom w spokojnej okolicy, szkoła gdzie indziej.
Golf jest tu przemysłem: La Cala Resort to największy kompleks golfowy w Hiszpanii — trzy pola w jednej dolinie — a obok Calanova, Santana i Mijas Golf. Nad pueblo zaczynają się szlaki na Sierra de Mijas, z których schodzi się prosto na kawę na placu. Na dole dziewięć kilometrów plaż z chiringuitos, promenada spinająca La Calę z Fuengirolą i hipodrom w Mijas Costa, gdzie w sezonie ściga się w piątkowe wieczory. Do Malagi na koncert czy kolację jedzie się czterdzieści minut.
Mijas jest dla tych, którzy chcą nowego apartamentu z basenem — przy polu golfowym albo dziesięć minut od plaży — i nie chcą płacić za marbellański adres. Za tę samą kwotę dostaje się tu wyraźnie więcej metrów i zwykle więcej zieleni. Dla inwestora liczy się przede wszystkim najem wakacyjny: w La Cali sezon trwa realnie od kwietnia do października i obłożenie jest wysokie, bo goście wracają. Najem całoroczny działa słabiej niż w Fuengiroli, więc jeśli w planie jest jeden najemca na dwanaście miesięcy, mówię klientom uczciwie: kilometr dalej będzie łatwiej.
21 inwestycji z rynku pierwotnego, ceny od 207 000 €
Przeszukamy pełną bazę rynku pierwotnego w tej okolicy i przygotujemy selekcję pod Twój cel i budżet — bez opłat i prowizji.
Miejskie życie przy plaży, kolejka do Malagi
Stolica wybrzeża i rynek premium
Marina, widoki i trzy miasta w jednym
Treść redakcyjna — czasy dojazdu i placówki potwierdzamy indywidualnie. Nie stanowi porady.